„Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”
~ Wisława Szymborksa

Nasze Królestwo Książek to blog stworzony z myślą o dzieleniu się z książkoholikami naszymi wrażeniami po dopiero co przeczytanych dziełach literatury. Znajdziecie tu nie tylko opinie o najnowszych pozycjach prosto z księgarni, ale także o zapomnianych już przez niektórych lekturach. Poza tym nie skupiamy się wyłącznie na jednym gatunku, a czytamy książki z całego zakresu, zatem każdy znajdzie tu coś dla siebie, a być może wyrazi własne zdanie na temat danej twórczości.
02.11.2013
„Chłopi” – Władysław Stanisław Reymont

Tytuł: „Chłopi”
Autor: Władysław Stanisław Reymont
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 650

We wrześniu polonistka podyktowała nam listę lektur na ten rok. Muszę przyznać, że w klasie maturalnej jest to dość pokaźny stosik, ale nie przeraziłam się, lecz byłam naprawdę zadowolona, że końcu będziemy pracować praktycznie tylko na powieściach i tego typu utworach. Jednak z drugiej strony słyszałam mnóstwo nieprzychylnych opinii odnośnie niektórych tytułów i stwierdziłam, że muszę się jak najszybciej przekonać, jakie są moje wrażenia.
Pierwszą z tak zwanych dużych lektur byli „Chłopi” Władysława Stanisława Reymonta. Jako klasa matematyczna mieliśmy do przeczytania tylko pierwszy tom, ale – ponieważ mam zamiar napisać rozszerzoną maturę z polskiego – zgłosiłam się do przeczytania całości. Już od razu muszę przyznać, że nie żałuję swojej decyzji.
Większość ludzi wie, że Władysław Stanisław Reymont jest laureatem Nagrody Nobla w dziecinie literatury za rok 1924. Sam ten fakt powinien spowodować, że Polacy sięgną po jego książkę i przeczytają ją w całości, żeby mieć jakieś pojęcie o tej, jakże ważnej, epopei chłopskiej. Głosy są różne, ale na pewno nie zgodzę się z tym, że powieść ta jest nudna.
Już w pierwszym rozdziale poznajemy Agatę, która opuszcza Lipce tuż po żniwach. Zostajemy wciągnięci w magiczny świat przyrody i ludzkiej pracy. Opisy świata przedstawionego zachwyciły mnie już od pierwszych stron i przeniosły w dalekie strony, w odległe czasy. Niemal poczułam na twarzy ciepło jesiennego słońca i zapach ususzonego siana. Wydawało mi się, że akcja za dużo się nie rozwinie, a ja poczytam sobie o zwyczajach, które wtedy panowały. Nic bardziej mylnego!
Dość szybko poznajemy rodzinę Borynów, która zmaga się z różnymi problemami, choć można powiedzieć, że tak naprawdę prowadzi dostatnie życie, a sam Maciej Boryna jest najbogatszym gospodarzem w całej wsi. Jednak okazuje się, że jego gospodarstwo chyli się ku upadkowi, ponieważ brakuje w nim kobiecej ręki, a mężczyzna nie chce przekazać dobytku swojemu synowi. Na domiar złego decyduje się na ożenek, który doprowadza do konfliktu rodzinnego. I tutaj bardzo się zdziwiłam, widząc, jak Reymont bez żadnych skrupułów opisuje relacje panujące między bohaterami, a także pokazuje nam ich sposób życia i to, kim są naprawdę. Mnóstwo tajemnic, skrywany głęboko w sobie żal, pierwotne wady... To dopiero początek tego, co zaserwował nam autor. Akcja nabiera tempa z każdym rozdziałem, kompletnie zaskakując nas w niektórych momentach. Bohaterowie zmieniają się na przestrzeni opisanego roku i jednych z nich nienawidzimy, drugich kochamy. Widząc ich zmagania z przyrodą, z własnymi słabościami, dostrzegamy obraz człowieka zagubionego we własnym życiu. Człowieka, który błądzi, który szuka własnej drogi i który pragnie żyć. Wszystkie wydarzenia są ze sobą powiązane i tworzą niesamowitą całość tak jak okoliczne wsie, które w razie potrzeby pomagają sobie nawzajem.
Zatem nie jest to zwykła opowieść o życiu chłopów, która zawiera w sobie opisy żniw, świąt czy zachowywania tradycji. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, o decyzjach i pragnieniach. Nie ma tu miejsca na odpoczynek. Istnienie jest pewnym cyklem, który powtarza się co roku. A bohaterowie? Jest ich dość sporo i każdy odgrywa swoją rolę w życiu wsi, ale każdy z nich ma jakąś historię. Wiemy, kim są i co się z nimi dzieje. Możemy poczuć się, jakbyśmy stali tuż obok narratora i obserwowali z bliska całe Lipce. Uważam, że jest to bardzo pomocne podczas czytania i podziwiam Reymonta za to, że się w tym wszystkim nie pogubił. Zgrabnie opisał całą historię, wiernie oddając przecież to, co sam wyniósł ze swojego dzieciństwa.
Dzisiaj nie mogę znaleźć słów, by dokładnie opisać swoje wrażenia. Czytałam książkę z zapartym tchem, zastanawiając się, jak sobie wszyscy poradzą i jak rozwiążą zaistniałe sytuacje. Mam jednak świadomość, że nie jest to książka dla każdego. Ktoś, kto nie przepada za opisami, kogo nudzą realia tamtych czasów, na pewno nie będzie mógł przez to przebrnąć. Kto zaś chciałby dowiedzieć się trochę o tym, jak to kiedyś było, powinien sięgnąć po tę lekturę, a na pewno nie pożałuje. Z ręką na sercu mogę polecić tę powieść, choćby ze względu na wspaniałą fabułę, która jest tak naprawdę tłem. A kiedy już sięgniecie po tę lekturę i dobrniecie do końca, zastanówcie się, dlaczego Reymont akurat w takim momencie zakończył pisanie?
-------------------------------------------------------------------------------------------

6 komentarzy:

  1. Na pewno przede mną, ale taki entuzjazmem nie pałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektóre lektury rzeczywiście są ciekawe, ale wydaje mi się, że "Chłopi" to nie moje klimaty. Moja koleżanka z klasy, która już przeczytała tę powieść jest wprost oczarowana i mówi, że to jedna z jej ulubionych książek, więc może coś w niej jest :) Na razie byłam na sztuce "Chłopi" w teatrze muzycznym i szczerze mówiąc bywały lepsze sztuki, które naprawdę mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawią mnie ci "Chłopi". Ja słyszałem jednak raczej nieprzychylne opinie na temat tejże książki. Z twojej recenzji wnioskuję, iż występuje zarówno dużo opisów jak i akcji. To dobrze, lubię takie. Jednakże z drugiej strony preferuję dworskie intrygi niźli wiejskie klimaty... Zobaczymy. Pewnie i tak będę musiał to przeczytać w liceum, ale póki co - jestem w gimnazjum, toteż nie ma potrzeby do pośpiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah, lektura ciągle przede mną! ;)
    Świetny szablon.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przeczytałem jej i póki co nie przewiduję, żebym znalazł na nią czas. Na emeryturze może czytnę xD

    OdpowiedzUsuń

Książkoholicy